Szybki przegląd Ligi Europy

The Second One
24/10/2017
Kolega Robert z Warszawy
03/11/2017
 

Chuj z Ligą Mistrzów, za wysokie progi dla naszych ligowców. Ale widzieliście czwartkowe mecze rozgrywek szumnie zwanymi Ligą Europy? Przecież tam grały takie ogórki, że ta liga powinna nazywać się szklarniowa, a nie Europy. Przyjrzyjmy się zatem z grubsza, co działo się w 3. kolejce tych rozgrywek.

W meczu Oestersunds FK - Athletic Bilbao bramkarze obu drużyn pokazali, że kunsztu bramkarskiego uczyli się pod okiem samego Roy’a Carrolla. Obaj golkiperzy solidarnie oddali po 1 bramce rywalom, pokazując panowanie nad piłką na poziomie niższym niż w Ekstraklasie. Też się kurwa zdziwiłem, że tak można!

W meczu Nicea – Lazio, Dante zawalił bramkę w prostej sytuacji. Udowodnił, że Bayern czy Wolsburg „to se ne varti Pane Havranek” i dlatego gra teraz w Nicei. Ballotelli z kolei najpierw popisał się ładną bramką strzeloną głową, a później skutecznością na poziomie Merebashvili’ego - zamiast do pustej bramki, trafił w trybuny. No i co z tego, że Gruzin strzelił bramkę w ostatniej kolejce Ekstraklasy? Zepsuty zegar też 2 razy na dobę pokaże właściwą godzinę.

W spotkaniu Zenit - Rosenborg norwescy obrońcy pokazali, że lepszym rozwiązaniem dla nich byłby powrót na kutry celem połowu łososi. To co wyprawiali w tym meczu sprawia, że z przyjemnością się patrzy na duet stoperów Pazdan - Jędrzejczyk w aktualnej formie w Legii.

W kolejnym meczu obrońca Bragi potknął się o własne nogi i wpierdolił swojaka, mimo że Ludogorets świetnie sobie radził, nawet bez pomocy gospodarzy. Jednak Portugalczycy widocznie chcieli pokazać, że nie tylko Polacy są gościnni. Przyjezdni wygrali 2:0, a Jacek Góralski rozegrał 90 minut na bardzo dobrym poziomie.

Na plus na pewno Ashley Williams - najpierw nastukał bramkarza Lyonu i wywołał tym niezłą rozróbę, za co zresztą dostał żółtą kartę. 4 minuty później strzelił temu golkiperowi bramkę głową. Można, Legio? Można! Mimo, że The Toffees przegrali, pokazali, że mają jaja. A raczej jajeczka, bo ogólnie rzecz ujmując zamykają tabelę grupy E.

W kilku innych meczach Macedoński Vardar przyjął na własnym boisku na klatę 0:6. Pogromcą okazał się Real Sociedad, który nie jest żadnym potentatem, w La Liga zajmuje aktualnie 9. pozycję. Gospodarze nie stworzyli ani pół groźnej sytuacji. Astana z kolei zagrała naprawdę rewelacyjny mecz i rozjebała w pył Maccabi Tel Aviv 4:0. Bramki strzelali znajomi z naszych boisk: Tomas Necid (na 0:1 Villarreal – Slavia Praga), i Stefano „Dawaj tego Włocha” Napoleni ustalając w 90 minucie wynik meczu Hoffenheim - Istanbul Basaksehir 3:1.

Uważam, że faza grupowa tych rozgrywek jest stworzona dla nas. Nie ma tam klasowych drużyn, poza dosłownie kilkoma. Skenderbeu, no nie róbmy sobie jaj, co to w ogóle za drużynka? Kilka zagrań tej kolejki było na poziomie niższych klas rozgrywkowych w naszym kraju. Nasi jednak ewidentnie nie chcieli tam trafić, widocznie zamiast grzać się z innymi ogórkami w szklarni, wolą moczyć się w ekstraklasowej zalewie w mocno pozakręcanych słoikach.

26/10/2017

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *