– Łatwa Grupa! – Chyba ty!

Derbowa motywacja
05/11/2017
Huśtawka trenerska
12/12/2017
 

Czy losowanie grup Mistrzostw Świata naprawdę było udane? Czy dobre losowanie i wygodni rywale w ogóle istnieją? Bezpośrednio po losowaniu głosy zachwytu atakowały nas ze wszystkich stron, jak reklamy wyrobów medycznych jesienią. Że to łatwa grupa, że praktycznie już z niej wyszliśmy. Na dzień dobry czarnuchów z Senegalu przegonimy na pola bawełniane, w drugim meczu Kolumbię wciągniemy sobie gładko nosem, a na deser opierdolimy sushi z Japończyków. Śmiem mieć wątpliwość jak Łona.

Za kogo my tak naprawdę się uważamy, skoro twierdzimy, że ta grupa jest łatwa? Skąd u nas to przekonanie, że mamy pakę na miarę Brazylii z przełomu lat 50. i 60.? Że mamy odpowiedników Garrinchy, Pelego, Zagallo, czy Zito? Kto u nas niby ma być tym Garrinchą? Kuba Błaszczykowski? No bez jaj! Doskonale pamiętam „łatwą” grupę z 2002 roku, kiedy wylosowaliśmy gospodarzy - Koreę Południową, Portugalię i Stany Zjednoczone. Wiadomo - ogórki! Jedziemy z nimi na stojąco, a po wyjściu z grupy może los przydzieli nam kogoś lepszego. I na początek dostaliśmy w łeb od Koreańców, w drugim meczu wpierdol 0:4 od Paulety i spółki, a na koniec odnotowaliśmy wygraną w meczu z USA, którego stawką było absolutne kurwa NIC. A mieliśmy wtedy naprawdę nie najgorszy skład z Dudkiem, Wałdochem, Krzynówkiem, Kałużnym i Olisadebe. Przez eliminacje przeszliśmy jak burza. A na mudialu oczywiście wpierdol i powrót do Polski ze spuszczonymi główkami.

Spójrzmy racjonalnie na naszą kadrę, bez pompowania na siłę. W bramce mamy Fabiańskiego lub Szczęsnego. Pierwszy broni w przedostatniej drużynie Premier League, ale przynajmniej broni. Raz lepiej, raz gorzej, ale broni. Szczęsny jest pomału wprowadzany do składu Juventusu, grając mniej więcej pół na pół z Buffonem. Póki co, naturalnie nie wiadomo jak sytuacja się rozwinie do czerwca. W obronie śmiało możemy wskazać jeden pewny punkt - Kamil Glik. Twardy chłop, który nie schodzi poniżej pewnego poziomu, choć i jemu zdarzają się mecze, na które nie wychodzi z szatni, a przynajmniej tak to wygląda z boku. W pomocy najmocniejszym punktem wydaje się być Turbo Grosik, który na co dzień hasa po polanach Championship. Może jeszcze Kuba, który na mecze kadry, szczególnie te ważne potrafi się spiąć. Dżiojrdzio Krychowiak właśnie stracił miejsce w słabym jak po kuracji chemią West Bromie. Bez niego drużyna niestety zaczęła grać lepiej. Do tego dochodzi zmiana trenera, w miejsce Tony Pulisa przyszedł Alan Pardew. Zieliński i Linetty są typowymi graczami rotacyjnymi w swoich klubach, choć zaliczyli kilka udanych występów, niejednokrotnie uwieńczonych nawet bramkami (szczególnie ten pierwszy). Na przebudzenie Kapustki na razie czekamy, zaczyna to pomału wyglądać obiecująco. W ataku mamy prawdziwego kozaka, Lewego. Jest mało prawdopodobne, że Milik dojdzie do dobrej formy po kolejnym zerwaniu wiązadeł krzyżowych. I co ta kadra naprawdę jest taka mocna, żeby już przed meczami pierdolić, że wygramy grupę?

W wielkim skrócie można powiedzieć, że mamy w składzie jednego naprawdę zajebistego grajka. Klasa światowa, gość który daje nam jakość i potrafi podnieść tych wokół siebie na wyższy level. Wyobraźcie sobie drodzy zwolennicy koronowania Polski na Mistrza Świata, że inne drużyny tej grupy też takich mają.

Na dzień dobry zmierzymy się z Senegalem. W obronie gra u nich Koulibaly z Napoli, naprawdę solidny stoper. W pomocy twardy Cheikhou Kouyate na co dzień reprezentujący barwy West Hamu, a w ataku absolutny kot - Sadio Mane. Jeśli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, to niech zacznie oglądać Premier League, która nie oszukujmy się - jest bardziej wymagająca dla napastnika niż Bundesliga. Nigdy w historii nie graliśmy z reprezentacją Senegalu. Ten mecz to jedna wielka niewiadoma, przede wszystkim pod względem fizycznym nasze Orły muszą się przygotować na prawdziwą wojnę.

W drugim meczu zagramy z niekwestionowanymi faworytami tej grupy w mojej ocenie - Kolumbijczykami. Jeśli chodzi o tyły, to dostępu do bramki broni David Ospina z Arsenalu, a formacją defensywną kieruje Cristian Zapata z Milanu. Po skrzydle lata Juan Cuadrado jak Kuba Przygoński w Drift Masters, a z przodu rządzą James Rodriguez i Falcao. To naprawdę mocna ekipa, grająca kombinacyjną piłkę, a wiemy że taka gra sprawia nam spore problemy.

Na końcu fazy grupowej zmierzymy się z Japończykami – Żółtki, dostarczyciele punktów w tej grupie, wiadomo! No nie do końca niestety, bo to najbardziej utytułowana reprezentacja w Azji! Niech o ich sile stanowi fakt, że ostatnio odstawili od składu gwiazdy takie jak: Shinji Kagawa i Okazaki, bo nie podeszli trenerowi Halilhodzicowi. Wyobrażacie sobie, że Nawałka nie powołuje Lewandowskiego i Grosickiego, bo mu nie pasują do koncepcji? Prędzej Nawałka przestałby pasować do koncencji PZPNu.

MISTRZOSTWA ŚWIATA, to nie są żadne rozgrywki o Puchar Burmistrza podradomskiego Małęczyna. W Rosji nikt się przed nami nie położy, nikt nie będzie prosił Lewego o autograf, każdy go będzie kopał, popychał i prowokował. Musimy w końcu zrozumieć, że nie jesteśmy żadną potęgą w światowym futbolu, a miejsce w pierwszym koszyku bardziej wynika ze słabości systemu przydzielania do nich, niż z naszych umiejętności, czy osiąganych wyników. Moja ocena tej grupy jest taka: absolutnie wyrównana i nieprzewidywalna, a każda drużyna może z niej wyjść. Jedno jest pewne, nasi będą dobrze wyglądać fizycznie na tym mundialu, nie będą zarżnięci przez trenera Dyzmę Smudę. Nawałka przygotuje ich perfekcyjnie zarówno fizycznie jak i taktycznie, a każdy rywal będzie rozpracowany przez Polaków jak Enigma. Najważniejsze będzie nie przegrać pierwszego meczu, a później będzie można marzyć o czymś więcej. Dla mnie sukcesem będzie wyjście z tej grupy, nawet z 2. miejsca. Na pewno nie trafiliśmy z grupą jak Chris Kyle w Irakijczyka – celnie i łatwo, mimo że połowa twoich znajomych na fejsie tak twierdzi.

02/12/2017

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *