Do svidaniya Polsha!

Górnik to kozak
31/05/2018
Puchary? Nie, dziękuję.
10/08/2018
 

"Zagraliśmy dobre 10 minut, później czegoś zabrakło. Musimy wyciągnąć wnioski i przygotować się do kolejnego meczu” – takimi frazesami uraczył nas po meczu Piotr Zieliński. Z mikrofonem przy twarzy równie słaby jak z piłką z przy nodze. Skończ Piotruś i opuść deskę, bo mam już dosyć tego gówna.

Okiem kibica ten mecz wyglądał ŻENUJĄCO. Niedokładne podania, statyczna gra, brak pomysłu na rozegranie akcji ofensywnych, panika, spodenki pełne kału oczekiwań i presji. Polacy wyszli na ten mecz przerażeni. Bali się grać, piłka ich parzyła, nikt nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności i rozegrać akcji. Efektem czego były podania głównie do tyłu albo dzida na pałę do przodu. Zero koncepcji, jeden wielki chaos i panika.

Milik katastrofalny, Piszczek zagrał najgorszy mecz w kadrze odkąd pamiętam, Krychowiak całkowicie zagubiony, Zieliński wystraszony, Lewandowski nieobecny, Cionek równie pechowy co słaby. Jest takie powiedzenie „Szczęście sprzyja lepszym”, a Cionek w tym meczu nie był nawet lepszy ode mnie, siedzącego przed telewizorem, pijącego piwo i puszczającego głośne bąki. 9 na 10 obrońców strzał Gueye’a (równie słaby co niecelny) by zablokowało, ale jak przyjrzymy się zachowaniu Cionka to widać, że on chciał ten strzał zablokować biegnąć przodem do bramki, a tyłem do strzelającego. No przecież to są kurwa absolutne podstawy gry na stoperze! Należy jednak zauważyć, że cała akcja zaczęła się jednak od tego, że Piszczek dał się objechać jak jakiś junior. Nie popisał się również Pazdan, który w swoim stylu „poszedł na raz” i zaliczył pusty przejazd na dupsku. Jednak w przekroju całego spotkania Michał, jako jeden z nielicznych zagrał solidnie. Ale solidnie to za mało na turniej Mistrzostw Świata. Co wystarcza na Piasta Gliwice nie wystarczyło na Senegal.

Nasz afrykański rywal był tak słaby, że ciężko mi jest zrozumieć, jak mogliśmy przegrać ten mecz. Ich mocną stroną było wyłącznie przygotowanie fizyczne, o którym wiedzieliśmy przecież od zawsze. Sadio Mane był niewidoczny, Koulibaly wcale nie miał dużo pracy, nie mówiąc o ogórkowym bramkarzu z ligi gwinejskiej, gdzie ponoć nawet nie jest podstawowym zawodnikiem. Tego meczu nie dało się przegrać! Polacy jednak pokazali, że niemożliwe nie istnieje. Sami strzelili sobie obie bramki. Dawno nie widziałem tak frajersko straconego gola. Obwinianie sędziego za to, że wpuścił na boisko Senegalczyka w niewłaściwym momencie jest totalnie chybione. W momencie, kiedy arbiter zezwolił zawodnikowi wbiec na plac gry, piłka była na połowie Senegalu i Pazdan zagrywał ją głową w kierunku Krychowiaka. W tym wypadku uzewnętrznił się geniusz Grzesia, który uznał że najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji będzie trzydziestometrowe podanie do tyłu. No niestety nie było. Potem nastąpiły błędy Bednarka, który całkowicie się zagubił i Szczęsnego, który wybrał się na pielgrzymkę przed pole karne. I cyk, zrobiło się 0:2.

Myślę, że po tym meczu ostatecznie padł farmazon, że trener Nawałka ma plan na absolutnie każdą sytuację. Pierwsze ostrzeżenie miało miejsce po wpierdolu od Danii w Kopenhadze, gdzie po meczu trener rywali powiedział, że Polacy są banalnie łatwi do przeczytania. Senegal z kolei zaskoczył Nawałkę prostą taktyką opartą na walce fizycznej. Po pierwszej bramce trener wyglądał na zdziwionego, że w ogóle wystawił Cionka. W przerwie za kontuzjowanego Błaszczykowskiego wprowadził Bednarka i zmienił ustawienie na teoretycznie bardziej defensywne. Przy stanie 0:1! Po chuj w takim razie brał na mundial Peszkę, skoro nie wpuścił go nawet w momencie, gdy zawodnik grający na jego pozycji doznał urazu? Peszkin nie zagrał ani minuty w żadnym z meczów kontrolnych przed turniejem. Nawałka potwierdził tym samym, że Sławuś jedzie wyłącznie dla towarzystwa i powołanie go nie było decyzją sportową. Trener nie miał żadnego pomysłu na nasze beznadziejne poczynania z Senegalczykami. Na Euro 2016 wcale nie robił zmian, na mundialu robi takie, które nic nie wnoszą. Efekt generalnie jest ten sam – żaden. Selekcjoner nie ma pomysłu jak zastąpić Kamila Glika. W meczach towarzyskich przed mistrzostwami stawiał na Bednarka, a w najważniejszym meczu bezpodstawnie zaufał Cionkowi. Milik był najsłabszym z naszych przeciwko ogórkowej reprezentacji Litwy, nie przeszkodziło mu to jednak w wyjściu od początku na Senegal. We wcześniejszych spotkaniach trener grał trzema obrońcami i dwoma wahadłowymi, a na mecz z Senegalem wyszedł w ustawieniu 4-4-2 z najbardziej ofensywnymi wykonawcami jakich mamy. O ile na papierze przed meczem mi się to podobało, o tyle jednak w trakcie gry nie sprawdziło się zupełnie.

W niedzielę o 20:00 zmierzymy się z Kolumbijczykami, faworytami grupy którzy będą mieli (podobnie jak my) noże na gardłach. Prawdopodobnie przejadą się po nas jak środowisko piłkarskie po Kryśce Jandzie i jej ostatnich durnych wypowiedziach. Jedno jest pewne – z taką grą będziemy aspirować do miana najsłabszej drużyny turnieju. Jeśli mamy zagrać następny mecz tak, jak ostatni to może lepiej od razu się spakujmy, powiedzmy grzecznie "Do svidaniya" i wracajmy do domów.

21/06/2018

1 Comment

  1. Marcin says:

    100/100

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *