Ciotka Krystyna

Kontrowersje gVARantowane
18/12/2017
Porozmawiajmy o dziennikarzach
04/01/2018
 

Twardy Greg Krychowiak czy marudna ciocia Krysia? Stanowczy na boisku i poza nim, czy wycofany, pozbawiony pewności siebie i swoich zagrań? Jak to naprawdę wygląda? Tak szczerze, bez pierdolenia. Gość, który ma być liderem naszej drugiej linii na mundialu w Rosji, niedawno znowu stracił miejsce w pierwszym składzie swojej drużyny klubowej. A ta drużyna to nie żaden gigant europejskiego formatu, tylko West Bromwich Albion. Ekipka zajmująca się głównie kopaniem po głowach i kreatywnym wybijaniem piłki w aut. Czy pierwszy plac zgubił na poważnie, czy to tylko chwilowa słabostka? W kraju został podniesiony alarm, czy słusznie?

Kiedy 30 sierpnia przeszedł z PSG do West Bromu na zasadzie wypożyczenia, praktycznie z marszu zdobył pierwszy skład w tym klubie. Zanim jednak Krychowiak dołączył do The Baggies rozegrali oni 3 mecze ligowe (2 wygrane i 1 remis), a więc zaczęli sezon z przytupem. Polak zadebiutował w meczu z beniaminkiem Brighton, przegranym 1:3. Następnie zagrał od deski do deski wszystkie kolejne mecze: z West Ham (0:0), Manchester City (1:2) w Pucharze Myszki, Arsenal (0:2), Watford (2:2), Leicester (1:1) i Southampton (0:1). 7 meczów z rzędu, od początku do końca. I trzeba przyznać, że prezentował się całkiem nieźle na tle swojej drużyny, której do Barcelony jest równie blisko jak Sewerynowi Kiełpinowi do Davida de Gei, w związku z czym niewiele trzeba pokazać, żeby się wyróżnić. Dużo biegał, walczył, wykonywał ciężką fizyczną pracę w środku pola, do której nas przecież przyzwyczaił.

Później pod względem minut na boisku było już tylko gorzej. W meczu ligowym z Manchesterem City (2:3) został zmieniony w 81 minucie, przeciwko Huddersfield (0:1) Tony Pulis ściągnął go z boiska w 59 minucie, a przeciwko Chelsea (0:4) rozegrał tylko pierwszą połowę. Następnie Pulis, który sprowadził Krychę na Wyspy został zwolniony. W dwóch kolejnych meczach zespół poprowadził asystent Pulisa, Gary Megson. Z Tottenhamem (1:1) Grzesiek nie podniósł się z ławki rezerwowych, a przeciwko Newcastle opuścił ją na ostatnie 6 minut.

Jasną sprawą jest, że Grzesiek przez ostatni sezon praktycznie w ogóle nie grał w piłkę na poziomie meczowym. Po takiej ilości występów w pełnym zakresie czasowym, miał prawo być wypruty jak gwiazda porno po całym dniu zdjęciowym. Musiał nadejść moment, w którym nastąpi dołek formy fizycznej. To swoiste „zatarcie” pozostając w tej tematyce. Do tego doszła zmiana trenera. Nie są to warunki szczególnie sprzyjające, no ale też nie jest to koniec świata. Nawet w chwili, w której czytasz ten tekst, pracę straciło kilku szkoleniowców z Ekstraklasy, a pewnie kilku kolejnych ją straci, zanim doczytasz do końca.

Swego czasu pojawiła się informacja, że Grzesiek ma problemy w szatni. Podobno jest odizolowany, nie wpasował się w otoczenia i nie odgrywa w nim ważnej roli. Bawią mnie takie argumenty, bo rolę to on ma odgrywać na boisku. Nie każdy przecież ma osobowość na miarę Roy’a Keane’a. Naturalnie nie wykluczam, że z tym staniem z boku to prawda. Podobnie było przecież w PSG, gdzie ponoć chłopaki nawet nabijali się z Polaka. Powiedzmy sobie szczerze, Grzesiek jest trochę… inny. Ubiera się jakby prenumerował Vogue’a, a barwę głosu ma mało męską. Być może chłopaki z szatni odbierają go za trochę „ciepłego”. Nawet jeśli tak jest, to gdy na boisku udowodni, że jego zagrania są równie markowe, jak jego ciuchy, to nikt nie będzie przywiązywał wagi do jego sposobu bycia. Zawsze jest tak, że ostatecznie to boisku wszystko weryfikuje. I o to przecież w tym wszystkim chodzi.

W momencie, gdy nasi ligowcy rozpoczynają przerwę zimową, w Anglii zaczynie się jeden z najcięższych okresów. Kiedy ekstraklasowi giganci leżąc na kanapie, będą karpia w galarecie przegryzać makowcem, na Wyspach będą grali mecze co 3 dni. I w tym właśnie momencie pojawia się szansa dla Krychy. Rotowanie składem w tak intensywnym okresie jest absolutnie niezbędne. Po meczu przeciwko Liverpoolowi Pardew powiedział, że nie wystawiał Krychowiaka, bo nie wiedział w jakiej jest formie. No to mu Polak pokazał w jakiej jest formie. Nie twierdzę, że będzie grał znowu wszystko od deski do deski, ale na pewno te chwile, w których groziły mu hemoroidy od przesiadywania na ławce ma już za sobą. No chyba, że WBA zrezygnuje z wypożyczenia i odeśle go z powrotem do Paryża, bo taka informacja ostatnio się pojawiła. Podało ją co prawda The Sun, a więc jest to tak samo wiarygodne jak magister Kwaśniewskiego. Coś tam, gdzieś zasłyszeli, napisali i puścili w świat, były prezydent coś tam zdał, coś oblał, pracy magisterskiej nie napisał i tytułuje się mgr. Dopóki więc nie zobaczę informacji oficjalnej, nie będę zaprzątał sobie tym głowy.

Na Mistrzostwa Świata Grzesiek na pewno pojedzie, nawet jeśli zdarzy się tak, że więcej będzie siedział niż biegał. Niewątpliwie jest ważną częścią drużyny Nawałki, nawet w dołku formy. Terminarz mamy taki, że sztab szkoleniowi będzie miał wystarczająco dużo czasu by postawić go na nogi, jeśli będzie mu brakowało ogrania meczowego. Ale nie sądzę, żeby było to konieczne. Alarm ogłoszony przez piłkarskich ekspertów jest w mojej ocenie bezpodstawny. Zwłaszcza w sytuacji, gdy tak naprawdę tylko Lewandowski, Fabiański i Glik mają absolutnie pewne miejsca w pierwszych składach swoich drużyn klubowych. Prawdziwych zmartwień dotyczących ogrania poszczególnych zawodników kadry mamy zdecydowanie więcej, niż się pozornie może wydawać.

27/12/2017

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *